Ramen z czarnego czosnku

Bulion tonkotsu gotowany osiemnaście godzin, ciemniony olejem mayu z fermentowanego czosnku. Ajitsuke tamago, grzyby shimeji, domowy makaron z mąki typ 650.
Dwanaście miejsc przy kontuarze. Menu zmienia się z pływami sezonu. Dashi z bałtyckiego sandacza, kimchi z białej kapusty, yuzu z przydomowej szklarni.
Cztery filary kuchni. Każdy oparty na długim ferment, niskich temperaturach i produkcie od rolników spod Włocławka, Torunia i Płocka.

Bulion tonkotsu gotowany osiemnaście godzin, ciemniony olejem mayu z fermentowanego czosnku. Ajitsuke tamago, grzyby shimeji, domowy makaron z mąki typ 650.

Świeży sandacz z Wisły marynowany w soku yuzu i nikiri, kolendra z okolic Brześcia, ikura pasteryzowana na zimno. Zimny temaki chleb ryżowy z prasowaną algą.

Bakłażan odmiany „Black Beauty" z Kujaw, pieczony w piecu hibachi, glazurowany autorskim miso z fasoli Jaś. Sezam prażony w woku, szczypior młodej cebuli.

Naciąg z kombu z Zatoki Gdańskiej, suszony sandacz zamiast bonito, podgrzybek z borów tucholskich. Serwowany w cienkiej porcelanowej miseczce, sam lub jako baza.
Kenji Hayashi · szef kuchni i współzałożyciel
Ryby z łodzi kutrowych z Mierzei Wiślanej, warzywa od czterech gospodarstw z powiatu włocławskiego. Listę dostawców czytamy gościom na życzenie.
Własna piwnica fermentacyjna: miso z fasoli Jaś, shoyu z pszenicy orkiszowej, kimchi z kapusty kiszonej w kamieniu. Każda partia ma metrykę i notatnik gustu.
Kontuar zastępuje salę. Gotujemy tuż przed gościem, wyjaśniamy ruchy noża i temperatury. Kolacja trwa około dwóch godzin i dwudziestu minut.
Somelier dobiera parowanie do każdej odsłony menu. Sake z małych gorzelni w Yamaguchi obok cydrów z Grójca i herbaty gyokuro parzonej przy gościu.
Cztery stanowiska otwarte na najbliższy sezon. Uczymy, płacimy za szkolenia w Osace, karmimy personel tym samym, co gości.
Kaczka wędzona na sianie, z glazurą z polskiej gruszki i miso. Zjadłam porcję do ostatniego ryżowego kleiku i pojechałam z Warszawy specjalnie na drugą kolację.
Przegrzebek dojrzewał dwa dni w koji i naprawdę to czuć. Słodki, ale z głębią. Kenji opowiadał nam historię każdej odsłony, jakby to był rozdział książki.
Nie jadłam mięsa od dziesięciu lat i bałam się, że omakase mnie ominie. Pak choi z palonego woka z pastą sezamową był najlepszą rzeczą, jaką jadłam w tym roku.
Odpowiadamy na to, co pojawia się w mailu najczęściej. Jeśli brakuje czegoś na liście, napisz na dole strony.
Formularz trafia prosto na skrzynkę kuchni. Zwrotnie przesyłamy propozycje terminów, daty specjalne i listę alergenów do uzupełnienia.
Odpowiemy mailem do końca dnia z propozycjami terminów. Jeśli to pilne, zadzwoń na numer kuchni.